Piątek, 28 lipca 2017 r.
   » Strona główna
   » VWMANIA
   » Speed Mania
   » Konkurs Auto Sezonu 2017
   » Demo Car VW MKI
   » Demo Car VW Touran
   » Project Wolf
   » Kontakt

W sprawach  stoisk wystawowych oraz sponsoringu proszę o kontakt:

Krzysztof Puł‚a
665 85 10 22
e-mail: k.pula@vwmania.org


     U szczytów Austrii
2016-05-12
see 1Austria - niewielki kraj na południe od Polski. Z racji obowiązującego tam języka mało rozgarnięty Europejczyk nie odróżnia tego kraju od Niemiec. Przeciętny Amerykanin myli go z Australią. Meloman myśli o Mozarcie, a my widzimy jezioro. Nie jest to rozległe Śniardwy, ani głęboki Bajkał. Nie jest to nawet gadzi azyl w stylu Loch Ness. Pomimo tego Worthersee po raz kolejny przyciągnęło nad swoje brzegi tysiące aut i dziesiątki tysięcy ludzi.

 



 

 

 

see 2

Tegoroczny wyjazd w kierunku podalpejskiej wody miał być już którymś z kolei. Poprzedzony był jednak miesiącami dywagacji. O tym że najintensywniejsze doznania są przed oficjalnym terminem imprezy (GTI Treffen) wiedziano już od kilku lat. W tym roku pojawiło się spore zamieszanie, gdyż wiele liczących się w facebookowym świecie ekip zapowiedziało przybycie... PO dacie oficjalnej! Dla ludzi głodnych projektów "1000-lajkowych" było to niemałe zaskoczenie wymieszane z koniecznością modyfikacji planów. My, kierując się polską przekorą stwierdziliśmy że pier... pierwsi zobaczymy w tym roku jezioro, jeszcze przed tuningowymi celebrytami. Ustalilismy więc że ruszamy w ostatnich dniach kwietnia, tuż przed majówką, która rok wcześniej pokazała nam co to znaczy prawdziwy korek. Na miejscu okazało się że w naszym terminie pobytu mowa ojczysta była dość powszechna. Sporo osób z Polski zjawiło się tam w tym samym czasie.

see 3

see 4

Ponad 1300km podróży przez Polskę, Czechy i Austrię zwieńczone było wjazdem do Velden w podskokach. I to dosłownie. Na starcie, przy samym legendarnym Shellu (który jak pewnie wiecie Shellem nie jest) natknęliśmy się na straszące nas wcześniej w fotorelacjach progi zwalniające. 5 na wysokości stacji i dodatkowo po 2 na każdej drodze dojazdowej do niej. Polski tuning przełomu wieków szczycił się ryflowanymi dywanikami. Austria poszła kilka kroków dalej i sprawiła sobie ryflowane drogi. Nas to jednak nie zniechęciło. Po zakwaterowaniu się u lokalnych gospodarzy i posileniu się Wurstem ruszyliśmy w teren. Z racji odległości, pierwszy na liście był Mischkulnig. Parking obok stacji tradycyjnie stał się placykiem show&shine. Dało się odczuć dwie niepokojące rzeczy. Pierwszą był wyraźny luz na terenie. Mowa o pustej przestrzeni, którą rok wcześniej szczelnie wypełniały auta. Drugą - pojawienie się kilku reprezentantów sztuki alternatywnej. Renesans drzwi lambo! Chadzały tam też pieski niższe niż profil opony niektórych "projektów". Na szczęście pomimo szoku dla oczu tego typu aut nie było zbyt wiele. Dominacją wciąż wykazywały się samochody z budżetami większymi niż kolekcja broszek Premier Beaty Szydło. Na stacji byliśmy niejeden raz. Była ona naszym przecinkiem między wyjazdami do kolejnych punktów obowiązkowych do odhaczenia podczas pobytu.

see 5

see 6

Kolejnym jest oczywiście Reifnitz. Ścisłe centrum imprezy oficjalnej, dom najsłynniejszego pomnika VW na świecie. Podczas naszego pobytu ta mieścina jeszcze pozostawała ostoją spokoju, jednak pierwsze transporty z materiałami do budowy sceny powoli zaczynały już burzyć ten mir. Dlatego miejsce to było dla nas jedynie krótkotrwałym przystankiem. Podobnie jak Pyramidenkogel, która co prawda niezmiennie urzeka swoją formą i oferowanymi ze szczytu widokami, jednak parkowanie tam staje się coraz trudniejsze.

see 7

see 8

Pewnego rodzaju rozczarowaniem był też dla nas plac przy słynnym Faaku. W dużej mierze winna temu była pogoda. Mieliśmy kilka podejść do tego miejsca. Każde okupione długimi minutami spędzonymi w korku, każde w akompaniamencie deszczu i zimna. Na miejscu owszem, były auta. Nie ukrywamy, że bardzo ciekawe. Jednak pusty tył placu był sporym kontrastem dla ubiegłorocznego tłumu większego niż fala uchodźców pukających Koranem do bram Unii.

see 9

see 91

Powód pustek czy to na Shellu, czy to na Faaku był jeden - nieprzychylność policji. Patrole stojące z determinacją godną gwardii brytyjskiej rodziny królewskiej oraz wspominane wcześniej progi zwalniające odstraszyły większość ludzi goszczących nad jeziorem. Gdzieś jednak te tłumy musiały się podziać. I niestety trafiły w ostatnie miejsce, gdzie byśmy ich oczekiwali - w rejon kasyn Velden... Wąska ulica otoczona butikami, restauracjami i właśnie kasynami szybko stała się Monciakiem w szczycie sezonu. W weekend. W nocy. Ludzi nie było dużo, ich była masa! Jednak nie to było tu największym problemem. Zdecydowanie gorszym zjawiskiem było kilku osobników z przegrzanym procesorem myślenia. Tym sposobem ekskluzywna dzielnica urokliwego alpejskiego miasteczka zamieniła się w kłębowisko dymu z opon. Tak dużego że przy nim ostatnia (za)dyma na meczu Lech-Legia sprawiała wrażenie zabawy gówniarzy w przypalanie trawy lupą. Władze zareagowały szybko - następnego dnia miasto zostało po prostu otoczone policją... Od północy wjazd nieseryjnym autem był zwyczajnie niemożliwy. Policjanci stali co kilkaset metrów. Tłumy zmalały, amatorzy jazdy efekciarskiej zniknęli. Kasyna Velden zostały uratowane, ulica zachowała swój reprezentacyjny charakter. Utrata magii tego miejsca byłaby niepowetowaną stratą.

see 997

 

see 93

Wizyty w dobrze nam znanych miejscach przeplataliśmy zwiedzaniem regionu. Wszak dla nas, ludzi z morza, góry nie są codziennością! Przez cały rok rozmawialiśmy o zaatakowaniu Alpenstrasse. Położona w Villach droga mieściła się zaraz za skocznią narciarską (możemy się pochwalić widokiem na okolicę z perspektywy skoczka narciarskiego). Była to po prostu górska spirala prowadząca w górę. Bardzo wysoko w górę! Ośnieżony szczyt i trudne do opisania widoki rekompensowały zmasakrowane podczas wspinaczki sprzęgło. Rześkie powietrze koiło nerwy przed zjazdem. A ten z szybko puchnącymi hamulcami był bardzo emocjonujący.

see 94

see 95

Kolejną z ciekawostek było wygooglane Villacher Fahrzeugmuseum. Dla mających problemy gastryczne na widok języka niemieckiego tłumaczymy - muzeum motoryzacji w Villach. Było to niedaleko naszego miejsca pobytu więc nie mogliśmy tam nie pojechać. Już sam siedzący na wejściu elegancki starszy Pan tworzył niesamowitą aurę tego miejsca. Nie ukrywamy, że części z wystawionych tam aut nie poznaliśmy na pierwszy rzut oka. Ale Porsche 911 i 356 rozpoznamy zawsze! Piękne sztuki... Jednak o dziwo to nie auta przykuły naszą uwagę w muzeum. Wiekowe pojazdy zajmowały parter dużej hali. Piętro zdominował... sprzęt RTV z epoki! Radia, telewizory, aparaty, pamiętające czasy wojny. Ale też takie na widok których sami się śliniliśmy widząc w dzieciństwie ich reklamy.

see 96

see 97

Mocno pogrywała sobie z nami pogoda. Pierwszego dnia przywitał nas niemal 30-stopniowy upał. Odsłonięte za sprawą krótkich spodenek łydki szybko dostały jednak lekcję pokory na szczycie góry, gdzie z kolei czekał na nas porywisty wiatr, temperatura bliska zeru i grad. Następne dni "na dole" też należały do chłodniejszych i deszczowych. Jednak nadal możemy mówić o szczęściu, gdyż dzień po naszym wyjeździe okolicę sparaliżowały obfite opady śniegu. Wigilia u nas nie była tak biała, jak tam przełom kwietnia i maja! I to wszystko w momencie kiedy zjawiła się tam rzesza aut, które prawdopodobnie nigdy zimy nie widziały.

see 98

see 99

Jak można podsumować Austrię pod kątem aut? Standardowo było kilka gwiazd. My zaliczamy do tego grona prototypy Audi Clubsport i kilka RS6 C7, które ku uciesze tłumów często jeździły całą watahą. Tej osobliwej grupie towarzyszył egzemplarz CAŁY pokryty carbonem. Z tej samej ekipy wywodziło się świeżutkie żółte R8. W kwestii trendów dalej rządzą ekstremalnie drogie koła, po prostu zakładane na piastę, bez uwielbianych w Polsce spasów. Będąc w temacie felg warto zatrzymać się na pewnym szarym Golfie trzeciej generacji doposażonym o bardzo kontrowersyjne koła. Zrobione specjalnie pod to auto obręcze charakteryzowały się odważną stylizacją ramion, agresywnie wychodzących poza obrys felgi, opony, nadkola i zdrowy rozsądek. Jedno ich twórcom się udało - o tych kołach było i wciąż jest bardzo głośno! W temacie trendów wciąż rządzą oklejki. Rajdowo-wyścigowe stylizacje mieszają się z wizjami... spożywczymi. Tym sposobem nasz apetyt podsycał Snickers, Kit-Kat, Duplo i Kinder (a właściwie Kindair). Czekamy na odpowiedź Polski! No to jak, kto pierwszy wyjedzie z oklejką Pawełka?

see 991

see 992

Mniejsza frekwencja podczas tegorocznego before wcale nas nie zraziła. Wręcz przeciwnie - pozwoliła odkryć na nowo sam region. Uroki przyrody czy tamtejszych budowli. Samochody na chwilę odsunęliśmy na dalszy plan. Zlot stał się dla nas pełnoprawnym urlopem. Ale jesteśmy już w Polsce, z nowymi siłami do wejścia w machinę zlotową naszej rodzimej sceny.

see 993

see 994

W całej wyprawie towarzyszył nam Conek Foto. Oczywistym więc było że poza zdjęciami powstanie też wideorelacja, którą szczerze polecamy. Tak to właśnie było!



 

WSZYSTKIE NEWSY

Profesjonalne bezpÂłatne statystyki www
Copyright © 2006-2017 vwmania.org